Agnieszka Oset - Wittych:
Kilka lat temu, 30.01.2009r., kiedy kładła się spać, była zdrową, piękną, tryskającą energią dziewczyną, ale w nocy wydarzyło się coś niewyobrażalnego. Coś, czego do dziś nie potrafią wyjaśnić lekarze. Agnieszka nad ranem usłyszała dźwięk budzika. Odruchowo go wyłączyła i... to była ostatnia czynność, jaką wykonała samodzielnie. To co się stało, nadal pozostaje tajemnicą. Jej serce nagle zatrzymało się. Śpiączka. Potem długa reanimacja i ratowanie życia.
Do dziś lekarze nie potrafią wytłumaczyć co się wtedy stało. Agnieszka była zdrową, wysportowaną dziewczyną, zimą - narty, latem - żagle i windsurfing. Uwielbiała podróżować. Jak każda kobieta lubiła zakupy.
Miała wszystko - ukochaną córeczkę Polę, rodzinę, świetną, odpowiedzialną pracę (zarządzała 200-osobowym zespołem). Miała plany na przyszłość, marzenia... Dziś Agnieszka ma niedowład czetrokończynowy, nie mówi. Jednak samodzielnie połyka jedzenie, co najważniejsze - jest świadoma. Chce walczyć.
Od początku swej choroby przechodzi ciężką, bolesną, codzienną rehabilitację pod opieką specjalistów. Konieczne są wyjazdy - turnusy do wyspecjalizowanych ośrodków. W tej trudnej walce i bólu towarzyszą Agnieszce rodzice. Rehabilitacja może trwać latami. Konieczne są leki, codzienne zabiegi, sprzęt rehabilitacyjny.